piątek, 2 listopada 2012

Witam wszystkich w moich skromnych progach.
Mam na imię Kaśka i interesuję się pisaniem, dlatego własnie powstał ten blog. ;p
Opowiadanie, które tu czytacie możecie znaleźć na innych stronach pod nickiem "ona331", gdyż takiego także używam.
Wygląd bloga będzie ulegał zmianie przez jakiś czas, więc możecie oczekiwać wielu zmian. ;)

Pierwszy rozdział pojawi się jeśli będą chociaż dwa komentarze. ;p
Opowiadanie jest wytworem mojej wyobraźni.

_________________________________________________________________________
Na mocy ustawy z dnia 4 lutego 1994r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych wszelkie prawa do opowiadania "Dzieje przeszłości" zastrzeżone. Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zezwolenia autora jest zabronione!

Art. 23. 1. Bez zezwolenia twórcy wolno nieodpłatnie korzystać z już rozpowszechnionego utworu w zakresie własnego użytku osobistego. Przepis ten nie upoważnia do budowania według cudzego utworu architektonicznego i architektoniczno-urbanistycznego.
_________________________________________________________________________



Prolog:
Biegłam i nie mogłam się zatrzymać. Musiałam przed tym uciekać, choć sama nie wiem, czym to coś, lub ten ktoś był. Serce biło mi jak opętane, puls skakał tak samo szalenie. Byłam bliska śmierci. Czułam, że ktoś mnie śledzi, jego wzrok podążał za mną cały czas. Nie mogłam się zatrzymać, gdyż słyszałam, że jestem coraz bliżej ludzkości. Przyśpieszałam tempo, ale nic nie widziałam, cały czas uciekałam pośród lasu, który nigdy miał się nie skończyć. Traciłam nadzieję, siły i wiarę, a ona była najważniejsza. Słyszałam jak ktoś mnie woła, mężczyzna, pieścił moje imię w swoim gardle – Juliette –szeptał, tak jakbym leżała w jego ramionach, jakbyśmy znajdowali się w łóżku, a owy człowiek był moim ukochanym. Przypomniały mi się wszystkie dobre chwile, ale i te złe przeżyte w rodzinnym gronie. Śmierć, która na zawsze pozostała w moim sercu, niespełniona miłość i narodziny dziecka.
- Zginiesz przez to samo, co twoi przodkowie. – Wyszeptał miły głos. Jednak ja się bałam, nie mogłam uwierzyć, że to wszystko ma się do sprawy sprzed osiemdziesięciu lat. Nie sądziłam, że ktoś to jeszcze pamięta, a jednak. Przewinienia mojej rodziny, najwyraźniej zostaną zapamiętane na wieki.
Nie czułam już, że ktoś mnie obserwuje. Zatrzymałam się i obejrzałam, dookoła, kiedy wróciłam do pozycji wyjściowej mężczyzna stał przede mną. Posyłał mi on promienny uśmiech, a ja cofałam się do tyłu. Szatyn cały czas szedł za mną. Odwróciłam się i zaczęłam biec, jednakże nogą zahaczyłam o pień drzewa, a jedyne, co pozostało mi przed oczyma to ziemia.

1 komentarz:

  1. Hejka tu Kaśka z pingera :D
    Jak mam być szczera to nie mam do czego się przyczepić jako do stylistyki, powtórzeń i innych takich. Ale jedno mnie troszkę denerwuję - mała czcionka xD

    OdpowiedzUsuń